Magia świąt

czwartek, 11 grudnia 2014

Ostatnio wszyscy narzekają, że święta coraz bliżej (mniej niż dwa tygodnie!) a oni nadal nie czują ich świąt. Dzisiaj pragnę poruszyć ten temat, bo widzę, że nie każdy do końca wie, o co w świętach chodzi.



"Choinka już ubrana, lampki wiszą na każdej ścianie, kolęd słucham od rana, prezenty kupione i zapakowane, codziennie oglądam jeden film o tematyce świątecznej, ale magii świąt wciąż nie czuję! Czy coś jest ze mną nie tak czy to wina braku śniegu za oknem?"

Tak, to z Tobą jest coś nie tak. Dlaczego? Bo nie pomyślałaś o drugim człowieku. Tak, tak, wydałaś pół wypłaty żeby kupić mamie jej ulubione perfumy, tacie jakiś męski gadżet a kochanej młodszej siostrze kolejną lalkę. Oczywiście to się chwali, wiadomo, cała rodzinka się ucieszy, szczerze podziękuje i nawet odwzajemni się podarunkiem dla Ciebie. Ale ileż ta radość trwać będzie? Tydzień? Mniej? Zapewne wraz ze schowaniem choinki wspomnienia świąt staną się tylko wspomnieniami, zero emocji, może wciąż będzie ten ciepły uśmiech na twarzy mamy "Och, jaką mam kochaną córkę", ale ona wie, że ją kochasz, nie musisz jej tego udowadniać prezentami. Nie chcę jakoś cisnąć po Tobie, ale moim zdaniem Twoje wyobrażenie świąt zatrzymało się na etapie przedszkolaka. Choinka, prezenty, goście i już piękniejszych świąt sobie nie można wyobrazić. Niektórzy pewnie tak mają, ale raczej nie Ty skoro to czytasz. 

Żeby nie było nieporozumienia, nie każę Ci nie kupować prezentów na święta, wszakże każdy lubi coś dostać, taka już jest tradycja. Nie chcę też teraz wnikać w Twoje życie prywatne, powtarzać "ciesz się tym, co masz, pomyśl o dzieciach w Afryce", bo to już nikogo nie rusza. Ale pomyśl o jeszcze innym człowieku niż rodzice, rodzeństwo, ogólnie rodzina. Nie musi być to koniecznie człowiek, zwierzę też się zalicza. Do czego dążę? 

Chcę teraz abyś spojrzał/spojrzała na historię narodzin Jezusa z innej strony. Na wstępie małe sprostowanie, nie jestem osobą wierzącą i nie chcę też Was nawracać. Ale przyjrzyjmy się tej historii znanej nam od dziecka. 

Jezus urodził się w stajence, w jakichś brudnych pieluchach, nic więcej rodzice nie mogli mu dać. Wtedy też anioł poszedł opowiedzieć pasterzom o cudzie narodzin w Betlejem, a oni pobiegli radośnie go przywitać. Nie znali Maryi, ani Józefa, czemuż mieli w ogóle posłuchać się anioła? Bo Jezus był synem bożym, tak pewnie teraz pomyślałeś. Ale zauważ, że według chrześcijan każdy z nas jest dzieckiem Boga. Inaczej mówiąc każdy z nas jest cudem i ma taką samą wartość. Czemu więc boże narodzenie masz świętować tylko z rodziną? Nie, nie mówię też abyś od razu niósł pomoc każdemu człowiekowi, bo to jest po prostu niemożliwe. Cóż więc możesz zrobić? Wyjdź z domu. Rozejrzyj się, otwórz szeroko oczy, a na pewno dostrzeżesz w swoim otoczeniu osoby potrzebujące pomoc. 

Sąsiad przeżywa trudny okres w swoim życiu i nie może sobie poradzić? Upiecz dla niego ciasto. Myślisz pewnie, że to takie banalne, ciasto, pf, bardziej zapewne przydałyby mu się pieniądze. Więc może zamiast pieniędzy zorganizuj dla niego zbiórkę ubrań? Może brakuje mu na zakupy? Zapytaj się, co potrzebuje i daj mu to. Ludzie w tych czasach coraz chętniej mówią o swoich problemach, najpierw muszą jednak zauważyć, że potrzebują pomocy.
Pomóż starszej sąsiadce w porządkach świątecznych, kup karmę dla schroniska, oddaj stare ubrania dla potrzebujących.

Czytając to zapewne nie wierzysz mi jaką moc ma pomaganie. Sama kiedyś o tym nie wiedziałam, musisz przekonać się na własnej skórze. Wiesz kiedy naprawdę poczułam magię świąt? Kiedy razem z rodzicami zrobiliśmy Szlachetną Paczkę dla potrzebującej rodziny, wraz z harcerzami roznosiłam po domach Betlejemskie Światełko Pokoju, a na sam koniec dnia wraz z babcią upiekłyśmy ciastka. 
I wiesz, może ta cała Szlachetna Paczka nie wywołała we mnie jakichś konkretnych emocji, ot tam zebraliśmy wszystkie rzeczy, ładnie je zapakowaliśmy i już. Jednak mój tata wkręcił się w rozwożenie wszystkich paczek w naszej okolicy i serce mi się krajało, kiedy opowiadał o chorych dzieciach cieszących się paroma tabliczkami czekolady. 
Czy Tobie czekolada na święta daje taką radość? Zapewne bardziej ucieszy Cię kosmetyk dobrej firmy lub ta wymarzona sukienka. 
Chcę po prostu pokazać, jak mało trzeba żeby czynić dobro. 
Wspominając tak moją działalność charytatywną tamtych świąt roznoszenie BŚP nie jest takie łatwe jak się wydaje. Wiele razy spotykam się z oburzeniem, złością, że tylko zapewne pieniądze wymuszamy, oczywiście były też osoby, które z uśmiechem na twarzy mnie witali i czekali z przygotowaną świeczką. Najbardziej w pamięci zapadła mi wizyta u starszej pani mieszkającej samotnie. Zaprosiła mnie do swojego domu i chyba 20 minut spędziłam rozmawiając z nią. Opowiadała, że nie może wychodzić z domu, a z pomocą przychodzi jej pani z opieki społecznej, która odwiedza ją parę razy w tygodniu i bierze za to pieniądze. Zamurowało mnie wtedy. Ja byłam gotowa zaoferować swoją pomoc i nigdy w życiu nie chciałabym za to pieniędzy. Ciekawa jestem, jak ta pani się trzyma.

Kończąc tą moją prawie maturalną wypowiedź może po prostu streszczę przepis na magię świąt. Kilogram karmy dla zwierząt, parę ubrań dla potrzebujących, 50 złotych na darowiznę. Wymieszać razem i dodać do tego resztę członków swojej rodziny. Bo co to za radość, jeśli tylko my ją przeżywamy? Wszystko razem da nam najpiękniejsze święta i wspomnienia. 

Ja na Twoim miejscu już bym biegła pogadać z mamą o przewietrzeniu szafy. 

Miłego weekendu życzę :D

1 komentarz:

Thanks for coming here xx